mr thistle

Śmierć na sprzedaż (Blog Roku 2008)

In TRYPTYK 'INTERNAUTY' on Luty 14, 2009 at 10:51 pm

Jeśli ktoś, kiedyś znajdzie ten tekst, to niech wie, że nie ma on na celu obrazić nikogo, ani wcale nie jest wynikiem mojej zawiści i zazdrości. Przecież jestem Polakiem, a nam te uczucia są nieznane.

Uwaga! Ten tekst jest pełen miłości, czułości i jedynie pozytywnych uczuć. Proszę czytać go z partnerką lub partnerem. W ostateczności ze zwierzęciem lub czeską dziewicą. W końcu mamy Walentynki co nie?

BLOG ROKU, czyli ŚMIERĆ NA SPRZEDAŻ
Zacznę z wysokiego C, bo reszty możecie nie przeczytać, ale ten rozdział MUSICIE. Uważam, że kapituła opisywanego konkursu powinna jak najszybciej udać się do okulisty, seksuologa, proktologa, psychiatry, a na koniec powinna wystrzelić się w kosmos, najlepiej bez zapasu tlenowego i skafandrów. Dlaczego, aż tak?
Na jesieni, jak co roku powstało masę blogów, w tym mój i co najważniejsze- Blog Roku 2008, czyli Mój Tata. Piszemy w zasadzie tyle samo czasu, ale to nie ja wygrałem, ba nawet mnie nie zauważono. Czemu? Bo  nie mam 14 lat i nie jestem uroczą dziewczynką, której zmarł tatuś. Jakbym, kurwa, wiedział, że wszyscy lecicie na biedne sierotki, którym zmarli tatusiowie, to sam bym swojego zajebał siekierką i potem opisywał, jak to bardzo mi go szkoda i jak po nim płaczę oraz jak bardzo go kocham. Jaki ze mnie baran, bo nie wpadłem na to, że wystarczy uderzyć w wasz najczulszy punkt, czyli współczucie, aby dostać się do Dzień Dobry TVN i siedzieć obok Pani Joanny Senyszyn, a także pojechać na wakacje.

W tym miejscu mógłbym napisać wiele o autorce bloga, ale z racji tego, że jest młoda i nie do końca wie co robi, nie będę jej przypierdalał. 14-letnim dzieciom wybacza się, że sprzedają swoją tragedię wszędzie gdzie się da. Mają do tego prawo, bo przecież gdzie się mogą wyżalić? [To między innymi dla nich stworzyłem WYŻALa.] Co więcej, takie dzieci się wspiera, bo przecież trzeba, są w końcu półsierotami i na pewno cierpią po stracie rodzica. Mam jednak żal do kapituły, która wybrała to ustrojstwo na Bloga Roku. Pamiętnik sam w sobie nie przedstawia ŻADNEJ wartości, a jedyne co w nim może ująć, jest to, że dziewczynka rozmawia ze zmarłymi, więc możemy bardzo łatwo wywnioskować, że jest medium, czyli mówiąc po waszemu- nawiedzona jest. Ja także mogę napisać tekst o tym jak pojechałem z Tatą w góry, gdzie nauczył mnie zjeżdżać na nartach oraz obrabiać panienki, za co go kocham, świeć panie nad duszą jego, niech mu urna większą będzie. Tylko, czy naprawdę muszę zajebać starego, żeby wygrać konkurs i wzbudzić współczucie w ludziach, którzy uchodzą za odpowiednich do oceny i wyboru najlepszego Bloga Roku? Szkoda, że nazwa mójstary jest już zajęta, bo utworzyłbym takiego bloga, gdzie wylewałbym smutki po utracie rodzica, albo najlepiej obu, żeby jeszcze bardziej smutno się zrobiło. Uchodziłbym za bardzo silnego psychicznie, bo opisałbym tam swoje uczucia i wspominałbym, bez płaczu, rodziców. Naprawdę tylko czymś takim można się wybić i dostać wołczer na podróż marzeń? Czepiałem się Raczka, że sprzedał prawdę o sobie za dobre pieniądze, ale widzę, że śmierć sprzedaje się jeszcze lepiej, szczególnie, że dilerem jest dziewczynka z zapałkami.

Ludzie, którzy wybrali bloga 14-letniego dziecka stracili w oczach całej blogosfery. Tak naprawdę nie wybrali najlepszego bloga, a jedynie bloggera, któremu można by pomóc, bo los jakoś go skrzywdził, a my mamy dobre serduszka i fundniemy mu wycieczkę marzeń [pytanie: czy tylko jeden taki blogger brał udział w konkursidle?]. Jakbym chciał, żeby się okazało, że ta młodziutka panna jest mądrzejsza od kapituły i jej ojciec tak naprawdę żyje, co więcej, pojedzie z nią na tę wycieczkę.
Cóż z okazji Walentynek zajebę swoich starych i jutro założę bloga pod nazwą Moi Rodzice, gdzie będę wspominał moje pierwsze rozmowy z ojcem o seksie analnym, z matką o oralnym i tym podobnych sprawach.

ABSURDALNE I OFFOWE
Brałem udział w konkurencji ‘Absurdalne i offowe‘ i teraz wiem, co miał na myśli Proces twierdząc, że jest to kategoria dla ludzi nie potrafiących pisać. On także wziął udział w konkursie, co więcej, uratował honor publikujących na wordpressie. Nie ważne, bo o Procesie napiszę dalej. Tak więc, biorąc udział w tym zacnym konkursie, przyglądałem się blogom, które rywalizowały o główną nagrodę, czyli wypasionego skutera. W końcu rozdali nagrody. Nie wygrał mój blogowy idol z wordpressu, ale wygrała kobieta o nicku Dags. I tutaj zaczyna się mój wewnętrzny dramat i ubolewanie. Kobieta, już nie dziecko, ponad 20 wiosen ma i pisze sobie retrobottega [cokolwiek to znaczy]. Jednak myślałem, że wybierane zostają w tym konkursie blogi najlepsze. W końcu to Blog Roku, czyli jeden spośród tysięcy zgłoszonych. Zaskoczeniem było, że pani Dags pisze o niczym. Ale czy powinno mnie to dziwić, widząc co zostało Blogiem Roku 2008?

Próbowałem znaleźć jakiś plus jej bloga, ale nie ma tam nic co mogłoby przyciągnąć na dłużej jakiegoś czytelnika. Co w ogóle ma ów blog do absurdalności i offowości? Jest to w większej części pamiętnik [jakaś wariacja na ten temat przynajmniej], więc powinien klasyfikować się do kategorii ‘Ja i moje życie’. Jego absurdalność polega chyba na tym, że ma wielu czytelników i to komentujących, bo właściwie, nie ma zbytnio co komentować. Prócz notek stricte pamiętnikarskich, są także teksty dające do zrozumienia czytelnikowi, że niby są o czymś. Niestety, tego czegoś nie da się zbytnio wyczuć. Ale żeby nie było, że Pan Bryndal się nie zna, to przyznam, iż była jedna rzecz, na której zawiesiłem oko wchodząc na twór Pani Dags. Była to lodówka pełna tego, czego ja potrzebuję, czyli kocia karma, wódka i krem na cellulit [nie oszukujmy się, wiek robi swoje]. Kolejna porażka, tym razem w połowie sponsorowana przez półdebili wysyłających smsy, ale czego się spodziewać po Onecie?

Na koniec…
Żałoba, bo Proces nie wygrał. Znowu nie był Blogiem Roku, co więcej, nie wygrał nawet kategorii w której startował. Na szczęście nie przeszkadza mu to zbytnio w pisaniu kolejnychtekstów o tym, jak to jest nie wygrać konkursu mimo iż jest się najlepszym blogiem we wszechświecie, który do tego jest o czymś i jest artystyczny.

Żeby jakoś to spointować powiem: byle do następnego konkursu.

  1. Zwycięstwo w kategorii “Absurdalne i offowe” to jakieś nieporozumienie. Niby w sieci pisać każdy może, a i owszem, na zdrowie, ale dlaczego, do czorta, nagradza się coś, co nawet podstawowych zasad składni i interpunkcji nie respektuje? O braku absurdu nie wspominając – szukałam, ale za diabła nie znalazłam, co najwyżej błędów ortograficznych się dopatrzyłam, zapoznając się przy okazji z paroma fascynującymi wynurzeniami, które niekoniecznie miałam potrzebę zgłębiać. Jeśli tak wyglądają ‘blogi roku’ to może i dobrze, że nie wygrali ci, co powinni.

    Ale co ja tam mogę wiedzieć – wszak Polką jestem i też startowałam, a że kasiastych krewnych i znajomych królika, którzy by ochoczo wsparli i powysyłali smsy brakło, to odpadłam w przedbiegach, więc najpewniej zawiść przeze mnie przemawia. Bo przecież nie oburzenie, że nagradza się gnioty.

  2. W takim razie konkurs nie ma sensu, skoro nie wygrywają najzacniejsi bloggerzy, a takich przecież wielu. Nie rozumiem, czemu zwyciężył akurat ten twór.

    Nikt tak nie zrozumie Polaka, jak inny Polak. Brak audytorium, stałego i najlepiej bogatego, odbija się na wynikach. Cóż więc nam pozostaje? Jedynie nienawidzić zwycięzców za ich szczęście. :)

  3. W takiej formie, w jakiej jest organizowany obecnie – rzeczywiście nie ma.

    A pooburzać się na własnych śmieciach zawsze wolno, a co! ;]

  4. Otóż to!

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.