Po raz kolejny odkładam wstawienie pewnego tekstu na rzecz innego, ale w ostatnim tygodniu poruszyła mnie pewna sprawa porównywalna z małyszomanią, kubicomanią, rubikomanią czy inną manią. Cała Polska chce zostać homoseksualistką, a nawet jeśli nie cała, to ta Polska homoseksualna już nie będzie wstydzić się tego jaka jest i śmielej będzie organizować marsze równości. Dlaczego?
Gdzie jest granica między tolerancją a pozą, między misją a walką o widza, między życiem prywatnym a pracą? Dzisiaj się one chyba zatarły ze względu na wszechobecny pęd do nie wiadomo czego. Dlaczego jednak o to pytam? Wstrząsnęło całą Polską, mną trochę też, wydarzenie sprzed 2 tygodni, mianowicie chodzi o rozdanie nagród ‘Róże Gali’.
Pomimo tego, iż minęło już pół miesiąca od tego zacnego wydarzenia, atmosfera radości w narodzie nie mija. Telewizja Polska, która od dawna nie zajmuje się ‘misjonowaniem’ narodu, zamiast ścigać złodziei nie płacących abonamentu, ściga gejów, aby ich nagrodzić ‘za zasługi’. Jestem wstrząśnięty o tyle, że od ujawnienia się redaktora Tomasza Raczka minął ponad rok. Ponad 12 miesięcy Polacy (a właściwie Polki, bo wątpię, żeby faceci głosowali) przyzwyczajali się do tego, że można być homoseksualistą, mieć 50 lat i żyć w państwie, gdzie tłumy porusza nie prezydent, a zacofany klecha. W zamian za dzielną postawę wyżej wymieniony redaktor otrzymał order Gali, czyli luksusowego (jak się sam określa) tygodnika. Pytanie: to już tolerancja, czy- w dobie informacji i stereotypów, że homoseksualiści są prześladowani, bici, a nawet mordowani- pokazanie, że mało o was wiemy i chcemy się wam ,dziwne zwierzątka, przyjrzeć?
Nie jestem do końca przekonany, czy wybór na parę roku był właściwy. Po pierwsze trochę utarli nosa parom hetero, które okazały się brzydsze, a co za tym idzie Marcin Szczygielski został uznany za ładniejszego od pań nominowanych w tej kategorii (każdy kto widział jakikolwiek wywiad z ‘najpiękniejszą’ parą wg. Gali twierdzi, że to właśnie pisarz jest w tym związku ‘partnerką’). Po drugie, od tamtej feralnej gali Tomasz Raczek (razem lub bez partnera) zapanował nad telewizją ogólnopolską. Telewizja śniadaniowa- pach wywiadzik z najpiękniejszymi, na drugi plan zeszła Małgorzata Kożuchowska, Marta Żmuda- Trzebiatowska, czy nasz najpiękniejszy inaczej Borubar. Podobnie postępowały inne programy i stacje telewizyjne oraz gazety, portale internetowe i inne media. Przez dwa tygodnie, gdzie się nie obejrzałem, tam widziałem Raczka. Bardzo przypominało mi to ‘rubikomanię’ sprzed paru lat, kiedy to na ustach wszystkich było nazwisko słynnej blondyny z kijaszkiem w rączce, sterującej tłumem rozwrzeszczanych ludzików, wyjących, aby mówili, że to nie miłość. Nawet szanowna Magdalena Mołek przeprowadziła wywiad z Raczkiem, ukazując go, jako szczęśliwego, zakochanego, spełnionego zawodowo staruszka, który kocha bardzo mocno, tak samo jak ludzie hetero.
Redaktor naczelna Gali twierdzi, że nagrody te są przyznawane za osiągnięcia, za dzielenie się refleksjami, życiowym doświadczeniem oraz są podziękowaniem za bliskość, mądrość, ale przede wszystkim za szczerość. Rozumiem, że właśnie za to nagrodzili najpiękniejszą parę. Za szczerość jakiej brakowało środowisku w którym się obracali. Wielu homoseksualistów boi się przecież ujawnić, bo jak się potem bronić przed światem? Redaktor Raczek ma ten problem z głowy, bo po pierwsze dużo już przeżył (stary jest w sumie), a po drugie jest osobą medialną. Nie sądzę, aby sprzedał nam przez te lata jakieś życiowe mądrości, czy dawał jakieś rady, był raczej człowiekiem, który wypromował w Polsce Playboya, niestety wypromował też Galę, która nominacją i różą, trochę mu się za to odwdzięczyła, ale i znalazła patent jak się sprzedać w większym nakładzie, bo co by nie powiedzieć ujawnienie się Tomasza Raczka, to było nieoczekiwane wydarzenie, na którym można było zbić niezły szmal. Wykorzystała to trochę druga połowa duetu, gdyż w końcu usłyszano o Panu Szczygielskim, który w końcu mógł sprzedać swoją książkę ‘Berek’. Z ręką na sercu- kto kiedykolwiek przed coming out’em słyszał o tym pisarzu? Książka nie jest porywająca, tak samo jak nie jest porywające ‘Lubiewo’, ale temat jest trendy i ludzie się na to nabierają.
Zastanawiam się, czy to ujawnienie się nie miało pomóc trochę tej parze. Z pewnością ludność polska inaczej patrzy teraz na tych gejów z wyższej półki i obraża tylko mniej znanych, niemniej mam wrażenie, że prócz tego zrzucenia bomby, piękna para powiedziała mediom: chodźcie, zapraszamy do naszego życia prywatnego. Zobaczcie sypiamy ze sobą, jest nam dobrze, jesteśmy homo. Czy to jest pozwolenie tabloidom na wejście do sypialni i zrobienie sensacji, żeby jeszcze długo się mówiło o Tomaszu Raczku i tym drugim, czy próba przekonania społeczeństwa do tego, że gej też człowiek i fajnie by było, abyście ich akceptowali? Oczywiście wszyscy powiedzą, że przecież ludzie nie są tak cyniczni i obłudni i na pewno Raczkowi chodziło o uświadomienie ludziom, że homoseksualizm to nie choroba i geje są tak samo wartościowi jak hetero. Jednak z drugiej strony coming out przyniósł wszystkim korzyści. Tabloidom- bo mieli pożywkę na kolejne miesiące, bo przecież gej w telewizji to rzadkość. Duetowi- książka się sprzedaje, Raczka kochają wszyscy, bo odważny, bo słodki, bo uroczy, bo kocha jak nikt na świecie, bo mówi o swoim życiu prywatnym i jest szczery. Społeczeństwu- bo mają styczność z żywym homoseksualistą, który pracuje w telewizji i jest osobą medialną.
Tomasz Raczek dołączył po swym ujawnieniu do grona postaci takich jak: Doda, Palikot, Rutowicz, postacie te łączy to, że rozpoznaje je ponad 80% społeczeństwa, ale czy zrobili coś, aż tak wielkiego, że należy im się sława i oddanie salw honorowych? Prawda Was wyzwoli, ale dobrze sprzedana prawda Was wzbogaci.
P.S. Marcin Szczygielski został już Marcinem, a nie Mariuszem.